Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 10 września 2012

Ażurowy szal i nie tylko

Wczoraj z rodzinką wybraliśmy się na większe zakupy do Koszalina, bo okazało się, że moje dziecko przez wakacje urosło i trzeba parę ciuszków dokupić. W końcu poszła do liceum i garderobę trzeba wymienić na doroślejszą.
Gdy planowaliśmy wyjazd, to pojawił się problem - co zrobić z psem. Moi rodzice, którzy do tej pory zajmowali się Bazylem, kiedy my wyjeżdżaliśmy - musieli też wyjechać.
Postanowiłam poszukać jakiegoś hoteliku dla psów w okolicy, który przyjąłby psa na kilka godzin. I znalazłam Hotel Pupilek w Koszalinie. Bardzo miła p. Marta przygarnęła Bazyla, a my mogliśmy spokojnie iść na zakupy. Wieczorem pies nam padł i wstał dopiero rano. Dziś chodzi jakby miał zakwasy, ale o tym byliśmy uprzedzeni. P. Marta zafundowała mu dużą porcję wrażeń - dwa spacery na pola i zabawy z kilkunastoma innymi psami. Ani chwili na sen.
Przydało mu się to bardzo, bo Bazyl jest psem kanapowym i ruszać mu się za bardzo nie chce.
Hotelik bardzo polecam, gdyby ktoś potrzebował zostawić pieska podczas wyjazdu.

A teraz robótkowo.
Moja stała klientka p. Marzenka zamówiła (już zimą) szal dla córki, która miała być druhną na ślubie. Panie wybrały sobie szal Raspberry Dream Stole Dagmary, oraz włóczkę Lace Drops z e-dziewiarki .
Robiłam podwójną nitką na drutach 5 mm Addi Lace. 
Wyszło coś takiego.



Zdjęcia nie są ciekawe, bo robione w ostatniej chwili przed wylotem do Stanów.
Ale szal dotarł na miesiąc przed uroczystością i spodobał się na tyle, że dostałam następne zamówienie.
Tym razem na  Queen Silvia Shawl . Miałam nadzieję, że ten szal zrobię z włóczki estońskiej dostępnej już w Polsce, ale p. Marzenka jest zauroczona Lace Drops, no i będę robiła z tej samej włóczki w dodatku w takim samym kolorze.

Na warsztacie, oczywiście równolegle kilka innych robótek. Ananasowa bluzka, komplecik do chrztu, kilka czapeczek i bluzka dla mojej babci.
Wszystko już na ukończeniu, więc następnym razem pokażę.

Dziękuję, że zaglądacie i komentujecie.